Kiedy nadejdzie koniec epoki? Ostatnia zmiana czasu w Polsce i perspektywy jej zniesienia
W dzisiejszym zglobalizowanym świecie, gdzie technologie błyskawicznie zmieniają nasze życie, jedna z najbardziej fundamentalnych i pozornie niezmiennych tradycji wciąż budzi liczne kontrowersje: sezonowa zmiana czasu. Od dziesięcioleci, dwa razy w roku, przesuwamy wskazówki zegarów, w nadziei na oszczędność energii i lepsze wykorzystanie światła dziennego. Jednak coraz głośniej słychać głosy podważające sens tej praktyki, a Unia Europejska podjęła już wiążące decyzje o jej likwidacji. Kiedy zatem nadejdzie moment, w którym po raz ostatni będziemy musieli przestawić zegarki? I co to oznacza dla milionów Polaków?
Kiedy nadejdzie koniec epoki? Ostatnia zmiana czasu w Polsce i perspektywy jej zniesienia
Pytanie o to, kiedy nastąpi ostatnia zmiana czasu, nurtuje wielu Polaków. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, ostatnia zmiana czasu z letniego na zimowy w Polsce ma nastąpić w nocy z 25 na 26 października 2025 roku. Wówczas, tradycyjnie w ostatnią niedzielę miesiąca, przesuniemy wskazówki zegarów o godzinę wstecz, z 3:00 na 2:00. Ten akt, symbolizujący nadejście standardowego czasu zimowego, ma być jednocześnie pożegnaniem z cyklicznym przestawianiem zegarków.
Decyzja o zakończeniu tego rytuału nie jest przypadkowa. Od kilku lat, zarówno na forum Unii Europejskiej, jak i w debacie publicznej w Polsce, narastała presja na likwidację tej praktyki. Argumentowano ją coraz mniejszymi korzyściami ekonomicznymi, a rosnącymi kosztami społecznymi i zdrowotnymi. Choć Parlament Europejski już w 2019 roku podjął uchwałę o zniesieniu zmian czasu, wdrażanie tej decyzji napotkało na liczne przeszkody, w tym pandemię COVID-19 oraz brak jedności wśród państw członkowskich co do wyboru stałego czasu (letniego czy zimowego). Polska, podobnie jak wiele innych krajów UE, kontynuuje przestawianie zegarków na mocy rozporządzeń Rady Ministrów, które co kilka lat przedłużają obowiązywanie dotychczasowych zasad. Ostatnie z nich wskazuje datę październik 2025 jako potencjalny, ostatni termin. Czy jednak faktycznie tak się stanie? To pozostaje kwestią otwartą, choć nadzieje na definitywne zakończenie tej epoki są coraz większe.
Koniec z przestawianiem zegarków ma na celu nie tylko uproszczenie życia obywateli, ale także poprawę ich samopoczucia i efektywności. Badania wskazują, że każda zmiana czasu, nawet ta godzinna, może negatywnie wpływać na rytm dobowy człowieka, prowadząc do problemów ze snem, koncentracją czy nawet zdrowiem sercowo-naczyniowym. Zakończenie tej praktyki pozwoliłoby na bardziej stabilne funkcjonowanie organizmu i jednolite wykorzystanie światła dziennego przez cały rok.
Geneza i ewolucja: Dlaczego w ogóle zmieniamy czas?
Idea sezonowej zmiany czasu, znanej dziś jako czas letni (Daylight Saving Time – DST), nie jest wcale wynalazkiem współczesności, choć jej powszechne wdrożenie to domena XX wieku. Korzenie tej koncepcji sięgają XVIII wieku i wiążą się z postacią jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych, Benjamina Franklina. W 1784 roku, podczas pobytu w Paryżu, Franklin napisał satyryczny esej zatytułowany „An Economical Project for Diminishing the Cost of Light”, w którym sugerował paryżanom, że wstawanie wcześniej pozwoliłoby im zaoszczędzić na świecach, lepiej wykorzystując naturalne światło słoneczne. Choć była to bardziej kpiąca obserwacja niż formalny postulat, idea przyszłego „przesunięcia zegara” kiełkowała w umysłach.
Prawdziwym prekursorem DST, który opracował szczegółowy plan i aktywnie lobbował za jego wdrożeniem, był jednak nowozelandzki entomolog George Hudson. W 1895 roku przedstawił on koncepcję przesunięcia czasu o dwie godziny w lecie, aby zyskać więcej czasu na poszukiwanie owadów po pracy. Choć jego pomysł nie zyskał natychmiastowego poparcia, to brytyjski budowniczy William Willett, niezależnie od Hudsona, w 1907 roku rozpoczął energiczną kampanię na rzecz „Daylight Saving”. Motywowała go frustracja związana z marnowaniem cennego światła słonecznego w letnie poranki i chęć aktywnego spędzania popołudni. Willett opublikował broszurę „The Waste of Daylight”, wskazując na potencjalne korzyści ekonomiczne i rekreacyjne.
Pierwszym krajem, który oficjalnie wprowadził zmianę czasu, były Niemcy. W środku I wojny światowej, 30 kwietnia 1916 roku, Rzesza Niemiecka i Austro-Węgry cofnęły zegary o godzinę, w celu oszczędności węgla, kluczowego surowca strategicznego. Szybko za ich przykładem poszły inne państwa uczestniczące w konflikcie, w tym Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. W Polsce, zmiana czasu była wprowadzana i wycofywana kilkukrotnie w okresach wojennych i powojennych, by na stałe zagościć od 1977 roku. Głównym argumentem za jej utrzymaniem była, i często nadal jest, rzekoma oszczędność energii.
Przez lata koncepcja DST rozprzestrzeniła się po całym świecie, przyjmując się w ponad 70 krajach. Jej zwolennicy wskazywali na wydłużenie dnia pracy, zwiększenie bezpieczeństwa na drogach w godzinach wieczornych, a także wspieranie rekreacji i turystyki. Jednakże, wraz z rozwojem technologii i zmianami w stylu życia, pierwotne argumenty zaczęły tracić na znaczeniu, a koszty społeczne i zdrowotne stawały się coraz bardziej widoczne.
Mity i rzeczywistość: Czy zmiana czasu rzeczywiście przynosi korzyści?
Przez dziesięciolecia zmiana czasu była uzasadniana głównie potencjalnymi oszczędnościami energii i lepszym wykorzystaniem światła dziennego. Jednak współczesne badania naukowe i analizy ekonomiczne coraz częściej podważają te założenia, wskazując, że realne korzyści są znikome, a wręcz mogą prowadzić do strat.
Energetyka: Puste obietnice czy realne oszczędności?
Kluczowym argumentem za wprowadzeniem czasu letniego była obietnica zmniejszenia zużycia energii elektrycznej, głównie poprzez ograniczenie potrzeby sztucznego oświetlenia wieczorami. Jednak w dzisiejszych czasach, gdy oświetlenie stanowi zaledwie ułamek całkowitego zużycia energii w gospodarstwach domowych (znacznie więcej pochłaniają ogrzewanie, klimatyzacja i urządzenia elektroniczne), te prognozy okazują się w dużej mierze nieaktualne.
- Badania z Indiana (USA): Jedno z najbardziej cytowanych badań, przeprowadzone w 2008 roku przez Matthew Cottera na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbarze, analizowało zużycie energii w stanie Indiana, który wprowadził DST dopiero w 2006 roku. Wyniki pokazały, że zmiana czasu nie tylko nie przyniosła oszczędności, ale wręcz doprowadziła do wzrostu zużycia energii elektrycznej o około 1%, co przełożyło się na dodatkowe koszty dla konsumentów szacowane na 9 milionów dolarów rocznie. Dlaczego? Oszczędności na oświetleniu były niwelowane przez zwiększone zużycie klimatyzacji rano i ogrzewania wieczorem, zwłaszcza w miesiącach przejściowych.
- Analizy europejskie: Podobne wnioski płyną z badań przeprowadzonych w Europie. Agencja Środowiska Niemiec (UBA) w 2005 roku oszacowała, że oszczędności energii elektrycznej wynikające ze zmiany czasu są minimalne i wynoszą zaledwie około 0,2%. Co więcej, często są one niwelowane przez wzmożone zużycie energii w innych sektorach, np. w transporcie, gdy ludzie podróżują dalej, by korzystać z „dłuższego” dnia.
- Wpływ na biznes: Przedsiębiorstwa, zwłaszcza te z branży turystycznej i rekreacyjnej, mogą odczuwać pewne korzyści z dłuższego dnia, jednak firmy produkcyjne czy transportowe muszą ponosić koszty związane z koniecznością dostosowywania harmonogramów, systemów IT czy utrzymywania podwójnych rozkładów.
Gospodarka i logistyka: Ukryte koszty
Choć niektóre branże, takie jak handel detaliczny czy turystyka, mogą odczuwać krótkotrwałe korzyści z wydłużonego popołudniowego światła, to w szerszej perspektywie gospodarczej zmiana czasu generuje szereg ukrytych kosztów i komplikacji:
- Transport: Przewoźnicy kolejowi i lotniczy muszą dostosowywać rozkłady jazdy i lotów, często powodując opóźnienia i dodatkowe koszty operacyjne. Na przykład, pociągi jadące podczas zmiany czasu z zimowego na letni muszą zatrzymać się na godzinę na stacji, aby dotrzeć do celu zgodnie z nowym czasem.
- Technologia i IT: Systemy informatyczne, serwery, smartfony – wszystkie muszą automatycznie dostosować się do zmiany czasu, co wymaga precyzyjnego programowania i testowania, a każda awaria może generować poważne straty.
- Produktywność pracy: Badania wykazały spadek produktywności pracowników w pierwszych dniach po zmianie czasu, zwłaszcza po przejściu na czas letni (gdy tracimy godzinę snu). Zwiększa się liczba błędów w pracy, a także zgłoszeń wypadków. Na przykład, w USA zaobserwowano 6% wzrost liczby wypadków w kopalniach w poniedziałek po marcowej zmianie czasu.
Bezpieczeństwo i dobrobyt społeczny
Zmiana czasu ma również wpływ na bezpieczeństwo publiczne i dobrobyt społeczny:
- Wypadki drogowe: Badania z Kanady i USA sugerują, że w tygodniu po wiosennej zmianie czasu (utrata godziny snu) liczba wypadków drogowych może wzrosnąć o 3-6%, z powodu zmęczenia kierowców.
- Zdrowie publiczne: Jak szczegółowo omówiono poniżej, zakłócenia rytmu dobowego mają realny wpływ na zdrowie.
Podsumowując, pierwotne argumenty za zmianą czasu są w dużej mierze przestarzałe. Współczesna gospodarka i społeczeństwo ponoszą znacznie więcej kosztów związanych z chaosem i negatywnymi skutkami zdrowotnymi niż odnoszą korzyści z iluzorycznych oszczędności energetycznych.
Cena wygody: Wpływ zmiany czasu na zdrowie i samopoczucie
Jednym z najsilniejszych argumentów przeciwko utrzymywaniu zmiany czasu są jej negatywne konsekwencje dla zdrowia i samopoczucia ludzi. Choć pozornie chodzi tylko o przesunięcie zegara o jedną godzinę, dla naszego organizmu jest to znaczące zakłócenie delikatnego mechanizmu regulującego rytmy biologiczne – rytmu dobowego (cyrkadianowego).
Zakłócenia rytmu dobowego
Nasz organizm jest zaprogramowany do funkcjonowania w 24-godzinnym cyklu, synchronizowanym głównie przez światło słoneczne. Zmiana czasu sztucznie przestawia ten wewnętrzny zegar, zmuszając nas do nagłego dostosowania się do nowych godzin aktywności i snu. To nagłe przestawienie jest porównywalne do jet-laga, czyli zespołu nagłej zmiany strefy czasowej, tyle że doświadczanego masowo. Proces adaptacji może trwać od kilku dni do nawet kilku tygodni, w zależności od indywidualnych predyspozycji.
Konsekwencje zdrowotne
Skutki zaburzeń rytmu dobowego są wielowymiarowe i mogą obejmować:
- Zaburzenia snu: To najbardziej oczywista konsekwencja. Przejście na czas letni (utrata godziny) często prowadzi do bezsenności, trudności z zasypianiem i wczesnym budzeniem się, natomiast zmiana na czas zimowy (zyskanie godziny) może powodować nadmierną senność w ciągu dnia i trudności z przebudzeniem. Badania pokazują, że po wiosennej zmianie czasu następuje średnie skrócenie czasu snu o 40 minut w ciągu pierwszej nocy, co przekłada się na akumulację niedoboru snu w kolejnych dniach.
- Problemy sercowo-naczyniowe: Szokujące, ale prawdziwe. W licznych badaniach zaobserwowano wzrost liczby zawałów serca i udarów mózgu po wiosennej zmianie czasu. Na przykład, w Szwecji badacze odnotowali 4% wzrost liczby ataków serca w tygodniu po przesunięciu zegara do przodu. Podobne dane pochodzą z USA, gdzie w poniedziałek po marcowej zmianie czasu zawały serca wzrosły o 24%. Jest to prawdopodobnie związane ze stresem, niedoborem snu i zaburzeniami rytmu serca, które zwiększają ryzyko epizodów sercowych.
- Zdrowie psychiczne: Zmiana czasu może pogłębiać stany lękowe, irytację, a nawet przyczyniać się do wystąpienia epizodów depresyjnych. Niedobór światła słonecznego w godzinach popołudniowych po zmianie na czas zimowy może nasilać objawy sezonowego zaburzenia afektywnego (SAD).
- Spadek koncentracji i produktywności: Brak odpowiedniego snu i rozregulowany rytm dobowy negatywnie wpływają na funkcje poznawcze, takie jak koncentracja, pamięć i zdolność podejmowania decyzji. Przekłada się to na niższą wydajność w pracy czy szkole i zwiększone ryzyko błędów.
- Układ odpornościowy: Chroniczne zaburzenia snu i stres związany ze zmianą czasu mogą osłabiać układ odpornościowy, czyniąc organizm bardziej podatnym na infekcje.
Grupy szczególnie wrażliwe
Na negatywne skutki zmiany czasu szczególnie narażone są niektóre grupy społeczne:
- Małe dzieci i niemowlęta: Ich rytm snu jest bardzo delikatny i nawet niewielkie zmiany mogą prowadzić do marudzenia, problemów z zasypianiem i budzeniem się w nocy.
- Osoby starsze: Z wiekiem organizm gorzej radzi sobie z adaptacją do zmian, a osoby starsze są często bardziej podatne na problemy ze snem i choroby serca.
- Osoby z chorobami przewlekłymi: Pacjenci cierpiący na cukrzycę, choroby serca, zaburzenia nastroju czy schorzenia neurologiczne mogą doświadczać nasilenia objawów.
- Pracownicy zmianowi: Ich rytm dobowy jest już często zaburzony, a zmiana czasu dodatkowo obciąża ich organizmy.
Biorąc pod uwagę szeroki zakres negatywnych konsekwencji zdrowotnych, które nie są równoważone przez realne korzyści energetyczne, coraz więcej ekspertów medycznych i naukowców apeluje o definitywne zniesienie zmiany czasu.
Europa w rozdrożu: Polityczne aspekty likwidacji zmiany czasu
Debata na temat zmiany czasu w Unii Europejskiej zintensyfikowała się w ostatnich latach, prowadząc do kluczowych decyzji, które jednak utknęły w martwym punkcie. Punktem zwrotnym były szeroko zakrojone konsultacje publiczne przeprowadzone przez Komisję Europejską w 2018 roku, w których wzięło udział rekordowe 4,6 miliona obywateli UE. Wyniki były jednoznaczne: 84% respondentów opowiedziało się za zniesieniem zmiany czasu. Ten wynik, w połączeniu z rosnącą liczbą badań naukowych wskazujących na negatywne skutki zdrowotne i minimalne korzyści energetyczne, skłonił Parlament Europejski do działania.
Decyzja Parlamentu Europejskiego i jej opóźnienia
W marcu 2019 roku Parlament Europejski, przytłaczającą większością głosów (410 za, 192 przeciw), poparł projekt dyrektywy Komisji Europejskiej, zakładającej zniesienie sezonowych zmian czasu od 2021 roku. Zgodnie z planem, państwa członkowskie miały do kwietnia 2020 roku zdecydować, czy na stałe przyjmą czas letni czy zimowy, a ostatnia zmiana miała nastąpić wiosną 2021 (dla czasu letniego) lub jesienią 2021 (dla czasu zimowego). Cel był jasny: ujednolicić system czasu w całej Unii i zakończyć praktykę uciążliwą dla obywateli.
Jednakże, mimo tak wyraźnego mandatu i poparcia, proces wdrażania decyzji utknął w Radzie Unii Europejskiej, organie reprezentującym rządy państw członkowskich. Główne przyczyny opóźnień to:
- Pandemia COVID-19: Kryzys zdrowotny, który wybuchł na początku 2020 roku, całkowicie zmienił priorytety polityczne rządów. Energetyczna i logistyczna obsługa pandemii zepchnęła temat zmiany czasu na dalszy plan.
- Brak konsensusu co do stałego czasu: To największa przeszkoda. Państwa członkowskie nie potrafiły uzgodnić, który czas (letni czy zimowy) ma stać się tym stałym. Kraje południowe, takie jak Hiszpania, Portugalia czy Grecja, preferowałyby stały czas letni, aby dłużej cieszyć się wieczornym słońcem. Natomiast kraje północne, takie jak Finlandia czy Polska, często optują za czasem zimowym, aby uniknąć bardzo ciemnych poranków w miesiącach zimowych i zapewnić więcej światła rano. Ta rozbieżność grozi powstaniem „mozaiki czasowej” w Europie, co mogłoby stworzyć nowe problemy logistyczne i gospodarcze na granicach.
- Obawa przed fragmentacją: Istnieje obawa, że brak jednolitego rozwiązania doprowadzi do sytuacji, w której sąsiadujące ze sobą kraje będą miały różne strefy czasowe, co skomplikuje handel, transport i codzienne życie mieszkańców obszarów przygranicznych.
Stanowisko Polski
Polska, mimo wcześniejszych deklaracji i poparcia dla zniesienia zmian czasu na forum PE, również nie podjęła konkretnych decyzji. Od 2017 roku rząd Polski cyklicznie wydaje rozporządzenia Rady Ministrów, które przedłużają obowiązywanie zmian czasu o kolejne pięć lat. Ostatnie z nich, wydane w 2022 roku, zakładało kontynuację tej praktyki do końca 2026 roku, co oznacza, że wspominana zmiana w październiku 2025 faktycznie może być ostatnią w cyklu tego rozporządzenia (o ile nie zostanie ono wcześniej zmienione lub nie dojdzie do porozumienia w UE).
Brak zdecydowanych działań ze strony polskiego rządu wynika prawdopodobnie z oczekiwania na europejski konsensus. Polska nie chce być wyspą z innym czasem, co mogłoby negatywnie wpłynąć na relacje gospodarcze i społeczne z sąsiadami. Władze liczą na to, że w końcu uda się wypracować jednolite stanowisko na szczeblu UE, jednak perspektywy na szybkie rozwiązanie tej kwestii są wciąż niejasne.
Sytuacja ta pokazuje złożoność politycznych i logistycznych wyzwań związanych z odejściem od globalnie ugruntowanej praktyki. Choć obywatele i naukowcy w dużej mierze zgodni są co do potrzeby jej zniesienia, to brak porozumienia na szczeblu rządowym opóźnia upragniony koniec przestawiania zegarów.
Świat bez zmiany czasu: Przykłady krajów, które poszły pod prąd
Choć zmiana czasu jest praktyką powszechną w wielu regionach świata, nie wszystkie kraje ją przyjęły, a wiele z tych, które to zrobiły, z niej zrezygnowało. Analiza ich doświadczeń może dostarczyć cennych wskazówek dla krajów, które nadal debatują nad jej zniesieniem.
Rosja i Białoruś: Droga do stałego czasu
Jednymi z najbardziej znaczących przykładów są Rosja i Białoruś, które po długich perypetiach zdecydowały się na stałe ustawienie zegarów:
- Rosja: Kraj ten wielokrotnie zmieniał swoje podejście do DST. W 2011 roku, za prezydentury Dmitrija Miedwiediewa, Rosja wprowadziła stały czas letni, zrywając z tradycją przestawiania zegarów. Celem było ułatwienie życia obywatelom i uniknięcie zdrowotnych konsekwencji. Jednakże decyzja ta spotkała się z dużą krytyką, zwłaszcza w regionach północnych, gdzie mieszkańcy musieli rozpoczynać dzień w całkowitych ciemnościach, a dzieci szły do szkoły przed wschodem słońca. Skutkowało to wzrostem problemów zdrowotnych i niezadowoleniem społecznym. W rezultacie, w 2014 roku, po zmianie prezydenta, Rosja ponownie zmieniła politykę i wprowadziła na stałe czas zimowy (standardowy czas strefowy). Od tamtej pory Rosjanie nie przestawiają zegarów, a obserwacje pokazują, że decyzja ta została przyjęta z ulgą.
- Białoruś: Podobnie jak Rosja, Białoruś w 2011 roku zrezygnowała ze zmiany czasu, przyjmując na stałe czas letni. Jednakże, w przeciwieństwie do Rosji, Białoruś nie powróciła do czasu zimowego i do dziś utrzymuje na stałe czas letni. Decyzja ta była podyktowana chęcią synchronizacji z rosyjskim systemem, jednak w praktyce oznacza to, że w miesiącach zimowych wschód słońca następuje tam znacznie później niż w krajach stosujących czas zimowy.
Inne globalne przykłady
Wiele krajów nigdy nie przyjęło zmiany czasu lub zrezygnowało z niej znacznie wcześniej:
- Islandia: Już w 1968 roku Islandia zrezygnowała ze zmiany czasu, pozostając przy stałym czasie UTC. Pomimo położenia geograficznego, decyzja ta miała na celu uniknięcie komplikacji i zapewnienie stabilności w codziennym życiu.
- Turcja: W 2016 roku Turcja zrezygnowała ze zmiany czasu, pozostając na stałym czasie letnim. Prezydent Erdoğan argumentował to chęcią efektywniejszego wykorzystania światła dziennego.
- Chiny: Pomimo swojego ogromnego terytorium, Chiny od 1991 roku stosują jedną, stałą strefę czasową (Pekin Time, czyli UTC+8) w całym kraju i nie stosują zmiany czasu. To unikalne podejście prowadzi do sytuacji, gdzie w zachodnich regionach kraju zachód słońca może być znacznie późniejszy niż wschodnie, co jednak jest akceptowane w imię jedności narodowej.
- Japonia, Korea Południowa, Indie: Te gęsto zaludnione i rozwinięte kraje azjatyckie również nie stosują zmiany czasu. Ich systemy funkcjonują efektywnie bez konieczności przestawiania zegarów.
- Arizona (USA): Większość stanów USA stosuje DST, ale Arizona (z wyjątkiem Navajo Nation) jest prominentnym wyjątkiem. Od 1968 roku stan ten nie zmienia czasu, powołując się na wysokie temperatury, które sprawiają, że mieszkańcy wolą spędzać popołudnia wewnątrz klimatyzowanych budynków, a nie na zewnątrz. Hawaii również nie stosuje DST. W USA trwają zresztą intensywne dyskusje na poziomie federalnym, czy nie znieść zmiany czasu całkowicie (np. poprzez uchwalenie „Sunshine Protection Act”, który zakładałby stały czas letni).
Doświadczenia tych krajów pokazują, że życie bez zmiany czasu jest nie tylko możliwe, ale w wielu przypadkach wręcz korzystniejsze. Utrwalenie jednej strefy czasowej eliminuje komplikacje logistyczne, poprawia samopoczucie i zdrowie obywateli, a także redukuje ukryte koszty związane z adaptacją do zmieniających się godzin. Wybór między czasem letnim a zimowym jako stałym zależy od preferencji geograficznych i kulturowych danego regionu, ale sam fakt rezygnacji z manipulowania zegarami wydaje się być kierunkiem, w którym zmierza coraz więcej państw.
Co dalej z przestawianiem zegarów? Perspektywy i praktyczne porady
Mimo decyzji Parlamentu Europejskiego i rosnącej świadomości na temat negatywnych skutków, przyszłość zmiany czasu w Polsce i całej Europie wciąż pozostaje niepewna. Termin październik 2025 jako „ostatnia zmiana czasu” jest na ten moment jedynie perspektywą wynikającą z treści obowiązującego rozporządzenia Rady Ministrów. Czy tak się stanie, zależy od wielu czynników, w tym od kluczowej decyzji o wyborze stałego czasu.
Scenariusze przyszłości
Istnieją trzy główne scenariusze, które mogą się zrealizować:
- Stały czas letni: Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają korzyści płynące z dłuższego światła wieczorami, co sprzyja aktywnościom rekreacyjnym i turystyce. Wskazują również na potencjalne korzyści dla handlu detalicznego. Jednak w krajach położonych bardziej na północ, takich jak Polska, sta
